Menu

Sport znad morza

Na blogu poruszane będą tematy związane przede wszystkim z trójmiejską piłką nożną oraz mma - zarówno polskim, jak i międzynarodowym. Zapraszam serdecznie!

Lechia przegrywa z Lechem oraz własnymi słabościami w hicie kolejki!

sportznadmorza
Kibice w Polsce dawno nie oglądali tak szalonego spotkania. Zarówno "Kolejorz", jak i Lechia pokazały, że w tym sezonie celują w mistrzostwo... jednak podopieczni Piotra Nowaka zaledwie do 76. minuty, później bardziej walczyli z arbitrem Szymonem Marciniakiem, niż z przeciwnikiem. Mecz skończyli z siedmioma żółtymi kartkami i trzema czerwonymi. Zarówno Kuświk, jak i Peszko pomylili boisko z oktagonem i musieli przedwcześnie opuścić plac gry. Całkiem możliwe, że Lechia właśnie straciła mistrzostwo - z pewnością psychicznie - ale jest zbyt wcześnie, aby wydawać takie wyroki. Jednak od początku wyglądało to zupełnie inaczej...
 
Obie drużyny zaczęły dosyć niemrawo, skupiając sie na taktyce przekazanej na odprawach przedmeczowych. Lechia dłużej utrzymywała sie przy piłce, częściej witała pod polem karnym Lechitów, ale prócz niecelnych wrzutek i słabych strzałów "biało-zieloni" nic z tego nie mieli. Pierwszą dogodną sytuację stworzyli sobie gospodarze, kiedy to fantastycznym podaniem Marcin Robak uruchomił Szymona Pawłowskiego, ale uderzył słabo i nie sprawił większych problemów Kuciakowi. Pierwsze kłopoty Putnocky'emu sprawił Wolski - dopiero w 39. minucie - ale jego strzał zza pola karnego został sparowany na rzut rożny. Reszta pierwszej połowy to twarda gra, dużo fauli oraz ataki pozycyjne. 
 
Tuż po gwizdku sędziego Marciniaka kończącym pierwsze trzy kwadranse meczu dał o sobie znać Sławek Peszko - oczywiście z tej strony, z której nie powinien. Reprezentant Polski postanowił wytargać za ucho Tomasza Kędziorę czego znieść nie mógł szkoleniowiec Lechitów i w mig pojawił sie na murawie. Doszło do małej szarpaniny, w której zostały rozdane cztery żółte kartoniki.
 
Po rozpoczęciu drugiej połowy spotkania w piłkę postanowił grać tylko "Kolejorz", Gdańszczanie skupiali się natomiast na dyskutowaniu z arbitrem i zagraniach na pograniczu faulu. W 63. minucie Lechia skapitulowała, ale sędzia boczny odgwizdał spalonego. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Siedem minut później Kuciak musiał wyjmować futbolówkę z siatki po fantastycznej akcji Lechitów. Trałka dośrodkował piłkę z prawej strony, Robak zastawiając się wystawił ją jak na tacy Majewskiemu, a "Maja" nie musiał zbyt wiele robić, aby zdobyc gola - zwycięskiego jak sie później okazało. Kilka chwil później Kuświk uderzył w polu karnym Tetteha i zarobił żółtą kartkę, którą dwie minuty później przekuł na czerwoną kopiąc leżącego Bednarka. Zaledwie minutę później z boiska wyleciał Peszko, który uderzył łokciem Kędziorę, a w miedzyczasie ten sam kolor kartonika ujrzał rezerwowy Milinković-Savić. Do końca meczu w piłkę grali tylko podopieczni Nenada Bjelicy. W 95. minucie mieli jeszcze okazję na podwyższenie wyniku, ale dobrze we własnym polu karnym spisała sie defensywa gospodarzy.
 
Jak wspomniałem na poczatku - ekstraklasowi kibice nie sa zbyt często świadkami takich spotkań na polskich boiskach. Lechia przegrała w Poznaniu przede wszystkim z własnymi słabościami, a ciężar tego spotkania wyraźnie ich przygniótł. Biało-zieloni stracili bardzo ważne punkty i w znaczny sposób pozwolili sie dogonić grupie pościgowej - Jagielloni na jeden punkt i Lechowi na dwa. Niedługo nastąpi podział punktów i jeden lub dwa punkty orzewagi znikną. Piotr Nowak koniecznie musi zmobilizować swoich podopiecznych, szczególnie tych niereformowalnych, jak Sławek Peszko. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że kartkowicze odpoczną dłużej od meczów ligowych, bowiem takie zachowanie zasługuje na dużo większą karę niż zaledwie jedna kolejka pauzy. 
 

Oceny Lechii Gdańsk za mecz z Lechem (w skali 1-6):

 
  • Dusan Kuciak (5) - zdecydowanie najjaśniejszy punkt, zarówno w minionym spotkaniu, jak i obecnej rundzie. Mimo puszczonej bramki niezliczoną ilość razy ratował swój zespół przed większą porażką. 
  • Grzegorz Wojtkowiak (3) - uparcie walczył w defensywie, ale nic "ekstra" nie pokazał. 
  • Rafał Janicki (4) - kluczowa postać w defensywie Lechii. Uparcie walczył z Robakiem i Kownackim. Nie ustrzegł się błędów, ale miał największy procent odzyskanych piłek spośród wszystkich Lechistów.
  • Joao Nunes (3) - zastępował pauzujacego Mario Malocę. Zagrał poprawnie, ale bez fajerwerków.
  • Jakub Wawrzyniak (3) - niezbyt często angażował sie w akcje ofensywne, a jak juz to robił to z pozytywnym skutkiem, ale to zbyt mało.
  • Ariel Borysiuk (3) - również bez fajerwerków. Starał sie przeszkadzać Majewskiemu, z marnym skutkiem. 
  • Milos Krasić (4) - nie miał łatwo ze świetnie dysponowanym duetem Tetteh-Trałka, a mimo wszystko zanotował kilka ważnych podań.
  • Gino Van Kessel (3) - nie czuje jeszcze "team spiritu". Kilkukrotnie szarpnął po flance.
  • Rafał Wolski (4) - zagroził bramce Putnocky'ego w pierwszej połowie. Kilka razy urwał się wyżej wspomnianemu duetowi z Poznania.
  • Sławomir Peszko (1) - mało udanych akcji, dużo strat, czerwona kartka.
  • Grzegorz Kuświk (1) - miał mało klarownych sytuacji, dużo musiał czekać na piłkę. Ukarany czerwoną kartką.
  • Flavio Paixao (3) - dostał za zadanie odwrócić losy meczu, ale niczym szczególnym się nie wyróżnił. Zagrał 24. minuty.
  • Lukas Haraslin (-) - zagrał zbyt krótko, by go oceniać.
  • Simeon Sławczew (-) - zagrał zbyt krótko, by go oceniać

© Sport znad morza
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci