Menu

Sport znad morza

Na blogu poruszane będą tematy związane przede wszystkim z trójmiejską piłką nożną oraz mma - zarówno polskim, jak i międzynarodowym. Zapraszam serdecznie!

Poznański walec przejechał się po kolejnym rywalu, tym razem w Gdyni. Arka na łopatkach!

sportznadmorza

Nie ma mocnych na Kolejorza wiosną. Poznańska lokomotywa przejechała się niczym walec po kolejnym rywalu. Tym razem padło na gdyńską Arkę. Ale czy to jeszcze kogoś dziwi? Doskonały taktyk na ławce trenerskiej, szeroka kadra, rezerwowi, którzy w niejednej ekstraklasowej drużynie rządziliby w pierwszej jedenastce oraz wierni kibice. To wszystko składa się na ekipę, która w tym momencie postrzegana jest jako główny kandydat do mistrzostwa. Gospodarze nie byli w stanie nic zrobić. Defensywa zagrała fatalnie. Piłka nie chodziła tak jak w meczu z Koroną. Zmiennicy kompletnie nic nowego nie wnieśli. Arka w meczu przyjaźni zagrała prawdziwie po przyjacielsku, tylko do pierwszej ósemki coraz dalej.


Kolejorz jak wytrawny pięściarz postanowił punktować żółto-niebieskich. Pierwszy cios wyprowadził już w pierwszej akcji, ale w polu karnym zakręcił się Darko Jevtić i ostatecznie strzelił prosto w wychodzącego z bramki Jałochę. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze i już kilka chwil później golkiper gospodarzy musiał wyjmować futbolówkę z siatki. Z lewej strony dogrywał Majewski, a niezrozumienie defensywy wykorzystał Gajos. Z minuty na minutę poznańska lokomotywa wrzucała wyższy bieg i na coraz mniej pozwalała podopiecznym Grzegorza Nicińskiego. W 17. minucie przed polem karnym piłkę po zbyt krótkim wybiciu zebrał Jevtić, następnie minął trzech obrońców i technicznym strzałem po długim rogu podwyższył prowadzenie. Gdy wydawało się, że Kolejorz postanowił oszczędzić żółto-niebieskich, to na protokół meczowy zechciał wpisać się Maciej Wilusz i to nie kartką jak to bywa w przypadku środkowych defensorów. Obrońca Lecha popisał się fenomenalnym długim podaniem w stronę Dawida Kownackiego, a młody napastnik mimo asysty Sobieraja zdołał w pełnym biegu przyjąć futbolówkę i zmieścić ją przy dalszym słupku. 0:3 przed przerwą. Nokaut! 

W drugiej części meczu poznaniacy wyraźnie zrzucili nieco z tonu i momentami na zbyt dużo pozwalali Arkowcom. Tak było w 51. minucie, kiedy to Siemaszko świetnie wypuścił sobie piłkę, wykorzystał pośliznięcie Wilusza i pewnym strzałem w długi róg tchnął nadzieje w swoich kolegów. O dziwo wpłynęło to motywująco na podopiecznych Grzegorza Nicińskiego, którzy zaczęli przeważać... ale tylko wizualnie. 11 minut przed końcem regulaminowego czasu gry "kropkę nad i" postawił rezerwowy oraz najlepszy strzelec Kolejorza  - Marcin Robak. Po dobrym dośrodkowaniu z rzutu wolnego innego zmiennika - Raduta - snajperowi Lecha pozostało dostawić głowę i futbolówka znalazła się w siatce. Do końca spotkania oba zespoły po stworzyły sobie po jednej dobrej sytuacji. Najpierw Trytko mógł pokonać Putnocky'ego, ale Słowak wyciągnął się jak struna i wybił piłkę zmierzającą w światło bramki. Natomiast w doliczonym czasie gry dobrą interwencją popisał się jego vis-a-vis i sparował mocny strzał Pawłowskiego na rzut rożny.

Kolejorz pokazał, że nie podziela kibicowskich relacji. Bez różnicy czy grają z liderem, czy z drużyną ze środka tabeli. Podopieczni Nenada Bjelicy rozjeżdżają każdego rywala - jedyną niewiadomą jest liczba strzelonych bramek. W tym momencie Lechici to główny kandydat do zdobycia mistrzowska, ale przed nimi jeszcze długa droga. W cięższej sytuacji znajdują się żółto-niebiescy, którzy wiosną zdobyli zaledwie cztery punkty i w tempie ekspresowym zbliżają się do strefy spadkowej. Co prawda mają jeszcze pięć punktów zapasu, ale terminarz gdynian nie rozpieszcza. Grzegorz Niciński powinien znaleźć dodatkową motywację dla swoich zawodników, ponieważ punkty będą im niezbędne przed podzieleniem ligi na dwie grupy - a tam każdy mecz będzie na wagę złota.

Oceny piłkarzy Arki za mecz z Lechem Poznań (w skali 1-6):

  • Konrad Jałocha (3) - to co mógł obronić, to obronił. Kilkukrotnie ratował kolegów przed stratą bramki, ale cztery puszczone muszą rzutować na ocenę ogólną.
  • Damian Zbozień (2) - w ofensywie niewiele pokazał, natomiast w defensywie był bardzo łatwo ogrywany.
  • Krzysztof Sobieraj (1) - środek obrony był zdecydowanie najsłabszym punktem gospodarzy. Dużo błędów i fatalne zachowanie przy każdej z bramek.
  • Michał Marcjanik (1) - środek obrony był zdecydowanie najsłabszym punktem gospodarzy. Dużo błędów i fatalne zachowanie przy każdej z bramek.
  • Adam Marciniak (3) - walczył, odbierał, przeszkadzał. W ofensywie również starał się robić szum, ale bez efektów.
  • Marcus da Silva (3) - jeden z najbardziej aktywnych zawodników w drużynie Arki. Chciał grać. Szybko, efektownie - ale niewiele z tego wyszło.
  • Yannick Sambea (4) - bardzo ważny punkt Arkowców. Dużo odbierał i walczył, zatrzymał kilka groźnych akcji.
  • Dominik Hofbauer (3) - jak zwykle wyróżniał się techniką, ale zanotował też kilka strat, niecelnych podań i niepotrzebnych strzałów.
  • Mateusz Szwoch (4) - dobry występ okraszony asystą. Dużo walczył, ciągnął do przodu i miał pomysł na grę.
  • Dariusz Formella (3) - nie był to wymarzony występ przeciwko trenerowi, któremu chce się zaimponować. Zrobił sporo szumu na skrzydle, ale też miał na swoim koncie dużo strat i nieudanych dryblingów.
  • Rafał Siemaszko (4) - najlepszy piłkarz w drużynie gospodarzy. Bardzo dobrze się zastawiał i walczył, mimo dużo gorszych warunków fizycznych niż środkowi obrońcy Lecha. Ponadto zdobył bramkę.
  • Przemysław Trytko (2) - pojawił się w 62. minucie, ale niewiele był w stanie zrobić. Mógł wpisać się na listę strzelców, ale dobrą interwencją popisał się Putnocky. 
  • Michał Nalepa (-) - zagrał zbyt krótko, by go ocenić. Pojawił się w 77. minucie.
  • Miroslav Bozok (-) zagrał zbyt krótko, by go ocenić. Pojawił się w 73. minucie.

© Sport znad morza
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci